Skończyłam lat 20 i 1
Chciałam żyć w Polsce, niby niebie
Przyszłość moja trudna do zgadnięcia
Sukces i pieniądze, szczeble nie do osiągnięcia
Chciałam żyć w Polsce, niby niebie
Przyszłość moja trudna do zgadnięcia
Sukces i pieniądze, szczeble nie do osiągnięcia
Ledwo pracę co podjęłam
Poszukałam, się zawzięłam
Staż to radość nie z tej ziemi
Bo w końcu wyszłam z bezrobocia cieni
Tysiąc złotych to marnota
Dla jednych bogactwo, dla innych biedota
Dla osoby chcącej żyć
To zwyczajne nic i pic
Bo jak za kilka marnych złotówek
Urządzić sobie mały ogródek
Jak opłacić mieszkanie, dom
Nakarmić kota, dać jeść psom
Jak pojechać nad morza fale
Prawdopodobnie nie zobaczyć tego wcale
Niby marzenia nic nie kosztują
Ale bez pieniędzy nie poskutkują
Zdać maturę, iść na studia
Niby dobrze ale to też bez dna studnia
Bo też trzeba płacić nie wiadomo ile
A to wszystko w krótką chwilę
Jak tu wyjść z domu swego
Tworzyć ciepło miejsca rodzinnego
Skoro nie stać nas w tym kraju
A rząd obiecał że będzie jak w raju
Jak mam robić to co lubię
Gdy już w Polsce sama się gubię
Bo to prawda że dzieci płaczą
Gdy rodzice suchym chlebem ich raczą
Kiedy mam pewność że to kierunek
Ten dobry, za granicą ratunek
Może tam będzie inaczej
Tak myślę, w sumie, raczej
Kiedy mam myśleć o przyjemnościach
Moment i tonę w zaległościach
Rząd zdziera ostanie grosze
Teraz tylko o ratunek proszę
Nie wiem co myśleć i piszę to teraz
Zastanawiam się i myślę nie raz
Co robić by żyć godnie
Za co kupić nowe spodnie
Nie dziwne że Polska upada
Gdy rząd z godności nas okrada
Niedługo karzą płacić za tlen
Taki to jest polski sen
Rzeczywistość bywa okrutna
Dobijająca i dla młodych smutna
Uciekać czy zostać pytanie ostatnie
Gdzie będę mieć życie dostatnie?
Poszukałam, się zawzięłam
Staż to radość nie z tej ziemi
Bo w końcu wyszłam z bezrobocia cieni
Tysiąc złotych to marnota
Dla jednych bogactwo, dla innych biedota
Dla osoby chcącej żyć
To zwyczajne nic i pic
Bo jak za kilka marnych złotówek
Urządzić sobie mały ogródek
Jak opłacić mieszkanie, dom
Nakarmić kota, dać jeść psom
Jak pojechać nad morza fale
Prawdopodobnie nie zobaczyć tego wcale
Niby marzenia nic nie kosztują
Ale bez pieniędzy nie poskutkują
Zdać maturę, iść na studia
Niby dobrze ale to też bez dna studnia
Bo też trzeba płacić nie wiadomo ile
A to wszystko w krótką chwilę
Jak tu wyjść z domu swego
Tworzyć ciepło miejsca rodzinnego
Skoro nie stać nas w tym kraju
A rząd obiecał że będzie jak w raju
Jak mam robić to co lubię
Gdy już w Polsce sama się gubię
Bo to prawda że dzieci płaczą
Gdy rodzice suchym chlebem ich raczą
Kiedy mam pewność że to kierunek
Ten dobry, za granicą ratunek
Może tam będzie inaczej
Tak myślę, w sumie, raczej
Kiedy mam myśleć o przyjemnościach
Moment i tonę w zaległościach
Rząd zdziera ostanie grosze
Teraz tylko o ratunek proszę
Nie wiem co myśleć i piszę to teraz
Zastanawiam się i myślę nie raz
Co robić by żyć godnie
Za co kupić nowe spodnie
Nie dziwne że Polska upada
Gdy rząd z godności nas okrada
Niedługo karzą płacić za tlen
Taki to jest polski sen
Rzeczywistość bywa okrutna
Dobijająca i dla młodych smutna
Uciekać czy zostać pytanie ostatnie
Gdzie będę mieć życie dostatnie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz