wtorek, 23 czerwca 2015

List do morza

Jakby napisać list do morza
Wysłać w butelce
Niech to będzie prosta proza
Prosto w bałtyckie ręce


Napiszę tam że pragnę
Poczuć ciepło piasku
Może mewę zagadnę
Chcę opalać się w słońca blasku


Powiem o łzach które lecą
Gdy go nie widzę
Widoki piasku moje oczy cieszą
Chciała bym być bliżej


Adresem będzie Mewia Łacha
Gdzie stada fok widać
Odpoczynek dla każdego ptaka
Mój list będzie się zbliżać


Odpowiedzią będzie ogień
Który płonie w mojej duszy
Bałtycki jedyny płomień
Tęsknota za nim powoli go kruszy

Bałtyk bywa zgubny

Słuchasz?
Słuchaj....

Szumu morza
które śpiewa szanty
wspomina żeglarzy
ich wyprawy
walki z falami

Widzisz?
To zobacz....

Sztorm i burzę
niszczące fale Neptuna
tylko uważaj

Bałtyk bywa zgubny

Strażak Antek część 7

Cześć, jestem Antek, historię pewnie znacie
Jestem w straży i nic przy tym nie tracę
Pokochałem to z sercem i naprawdę szczerze
W nic tak nie wierzyłem jak teraz w straż wierzę
Daję sobie radę choć bywa niebezpiecznie
Idę prosto w ogień dzielnie i walecznie
Jak rycerz Floriana z szablą i prądownicą
Młode strażaki dzielnie ze mną ćwiczą
Tarczą mą woda, zasłoną mgła wodna
Nasza strażacka brać jest zżyta i zgodna
Dbamy o swe wozy, po akcji myjemy
Żeby były najlepsze, tego właśnie chcemy
Po każdej akcji wodę uzupełniamy
Wszystkie beczki do pełna napełniamy
Mundury choć już stare, zawsze gotowe
Może kiedyś się uda i dostaniemy nowe
Na zawody ćwiczymy, walczymy o złoto
Młodzi i seniorzy robią to z ochotą
I choć czasem mamy różne myśli i zdania
Trzymamy się jednego strażackiego powołania
Mógł bym tak długo opowiadać i mówić
Wolę uważać by się nie pogubić
Powiem tylko tyle co z serca wychodzi
Każdy człowiek ratownikiem się rodzi

Wrażliwość

Wrażliwość
Jaka to cecha?
Przewrotna
Czasem niebezpieczna
W tych czasach zanikająca

Mało kto się zatrzyma
Gdy widzi leżącego
Nie pamięta o uczuciu
Do bliźniego swego

Dokąd to idzie
W koło się kręci
Totalnie zanika
Ucieka z pamięci

Łzy były te szczere
To też zapomniane
Nam tak żyć
Uczucie wrażliwości odebrane

Strażak Antek część 8

W Polsce konkursy rozpowszechniane
Turnieje wiedzy wszystkim dobrze znane
Wiedza pożarnicza uczona od lat
Rośnie nam nowych strażaków kwiat
Antek pokazuje sprzęt by go znać
Warto go poznać i o niego dbać
Ma dwójkę młodych którzy chcą wiedzieć
I na Antka lekcjach do wieczora siedzieć
Uczy ich węży, rodzajów piany
Czego używamy do gaszenia ściany
Bo każdy z nas wie co to prądownica
Do czego służy proszkowa gaśnica
Chcą wiedzieć co użyć gdy pali się trawa
Pożar to ryzyko a nie zabawa
Doświadczenie ma duże co się docenia
Młodzi będą bronić ludzkiego mienia
Robią notatki i ćwiczą w plenerze
Chcą wygrać bo straż kochają szczerze
Minęło dni parę, turniej już dziś
Szczęście im przynosi strażacki miś
Piszą dzielnie i myślą o straży
Ogień to nie zabawka i w ręce parzy
Jedno zadanie, drugie ucieka
Młodzież z dobrą odpowiedzią nie zwleka
Minęła godzina, test napisany
W ręce komendanta sprawnie oddany
Czas na wyniki, nerwy i stres
Dość trudny był ten strażacki test
Antka podopieczni na podium stanęli
Swój wielki sukces dzisiaj osiągnęli
Wy też trenujcie, ćwiczcie należycie
Bo nikt nie wie co będzie potrzebne by uratować życie

Ratunek!

Skończyłam lat 20 i 1
Chciałam żyć w Polsce, niby niebie
Przyszłość moja trudna do zgadnięcia
Sukces i pieniądze, szczeble nie do osiągnięcia

Ledwo pracę co podjęłam
Poszukałam, się zawzięłam
Staż to radość nie z tej ziemi
Bo w końcu wyszłam z bezrobocia cieni


Tysiąc złotych to marnota
Dla jednych bogactwo, dla innych biedota
Dla osoby chcącej żyć
To zwyczajne nic i pic


Bo jak za kilka marnych złotówek
Urządzić sobie mały ogródek
Jak opłacić mieszkanie, dom
Nakarmić kota, dać jeść psom


Jak pojechać nad morza fale
Prawdopodobnie nie zobaczyć tego wcale
Niby marzenia nic nie kosztują
Ale bez pieniędzy nie poskutkują


Zdać maturę, iść na studia
Niby dobrze ale to też bez dna studnia
Bo też trzeba płacić nie wiadomo ile
A to wszystko w krótką chwilę


Jak tu wyjść z domu swego
Tworzyć ciepło miejsca rodzinnego
Skoro nie stać nas w tym kraju
A rząd obiecał że będzie jak w raju


Jak mam robić to co lubię
Gdy już w Polsce sama się gubię
Bo to prawda że dzieci płaczą
Gdy rodzice suchym chlebem ich raczą


Kiedy mam pewność że to kierunek
Ten dobry, za granicą ratunek
Może tam będzie inaczej
Tak myślę, w sumie, raczej


Kiedy mam myśleć o przyjemnościach
Moment i tonę w zaległościach
Rząd zdziera ostanie grosze
Teraz tylko o ratunek proszę


Nie wiem co myśleć i piszę to teraz
Zastanawiam się i myślę nie raz
Co robić by żyć godnie
Za co kupić nowe spodnie


Nie dziwne że Polska upada
Gdy rząd z godności nas okrada
Niedługo karzą płacić za tlen
Taki to jest polski sen


Rzeczywistość bywa okrutna
Dobijająca i dla młodych smutna
Uciekać czy zostać pytanie ostatnie
Gdzie będę mieć życie dostatnie?

Strażak Antek część 9

Dzień Strażaka Antek obchodzi
Teren na ognisko bezpiecznie odgrodzi
Szykuje młodym by mogli świętować
Ten ważny dzień godnie celebrować
Już są gotowe słodycze i lody
Przy dobrej zabawie tak dla ochłody
Zarząd szykuje uroczystości powiązane
Odznaczenia za zasługi druhom przyznane
Antek jeszcze nie wie a zaraz się dowie
Będzie się potem bawić ze szczęścia, na zdrowie
To niespodzianka za zaangażowanie
Swoje poświęcenie, pracę i oddanie
Choć ma lat trzydzieści i jeszcze kilka
Ugasi pożar, pogoni też wilka
Młodzieżówka w szeregu, komendant rozkazuje
Ustawić się w szyku szybko nakazuje
Najpierw goście głoszą przemówienia
By potem nadać wyjątkowe odznaczenia
Złoty medal dany, srebro i brąz
A Antek stoi w szeregu wciąż
Nagle nazwisko pada strażaka
To dla niego teraz specjalna odznaka
A on bardzo zdziwiony
Że został tak miło nagrodzony
Wychodzi dumnie, przyjmuje legitymację
Kolejną ma teraz strażacką atrakcję
Strażak wzorowy bo mu się należy
On to kocha i bardzo w to wierzy
Dzisiaj będzie się bawić do rana
Gotowy do kolejnego ważnego wyzwania

Dzieciaki strażaki z Wieruszowa

Nie jeden strażak może zazdrościć
To co chcę przekazać mogę uprościć
Poznacie drużynę dzieciaków z Wieruszowa
Każdego dnia trenują od nowa
Są pod opieką dobrego człowieka
On zawsze na nich przed zbiórką czeka
Mają mundurki, stroje kupione
Dla tej drużyny specjalnie zrobione
Wyglądają pięknie i każdy to docenia
Bo każdy deszcz w słońce zamienia
Zbudowany wóz który prowadzi
Zobaczyć ich Andrzej Wam radzi
Dba o swe dzieciaki bo wierzy w to co robi
Trenuje, uczy i swą wiedzą chroni
Robią pokazy, są zawsze gotowi
Nawet członkowie którzy są nowi
Na każdej imprezie, strażackim pikniku
Czy to na trawie, czy na chodniku
Pełni energii i zapału do działania
Podejmują się w wnet strażackiego wyzwania
Gdy będą dorośli, w pełni dojrzali
Swoje zadanie będą dobrze znali
Ich przyszłość związana ze strażacką drużyną
Są jedną, pewną silną rodziną
Podziwiam ich jak wielu na świecie
Oni są pewni czy to zimą czy to w lecie
Dla nich życzenia, niech będą zdrowi
Do życia zawsze w pełni w gotowi

Wyprawa do ognia

Wyprawa do ognia bywa niebezpieczna
Ciężka ta droga ale ręka waleczna
Bywa tak że się nie wraca
Gdy strażak w ogniu się zatraca
Wystarczy chwila małej nieuwagi
Czasem za wiele swojej odwagi
Uratuje życie choć straci swoje
Potem przed Florianem z kwiatami tylko stoję
Oddaję hołd i dobre wspomnienie
Bo on to kochał , to jego marzenie
Pragnął ratować życie tak kruche
Tym wierszem oddaję pokłon i skruchę
Niech śpią spokojnie bo nadszedł czas
On się poświęcił w walce dla nas
Doceń kogo mijasz bo może ratować
Swoje bohaterstwo skromnie w sercu chowa

W imieniu Tych którzy nie mogą

Zostaw
Czemu to robisz?
Przecież ja czuję
Niby z miłości
Kruchej miłości

A czym jest miłość
Bez uczucia
Tak prosto powiedzieć
Odpowiedzialność?


Nie dotykaj
Nie patrz na mnie
Przecież ja czuję
Chociaż ledwo wyglądam 


Najpierw ręka
Potem noga
Teraz umysł
Malutkie serce


Przestało bić
Bo ktoś pozbył się problemu

Uratuję

Uratuję Ci życie
Dam z siebie wszystko
Okiełznam tajemnicę
Byś była blisko

Boisz się co noc, widać ognia łunę
Jesteś moim sercem
Schowałem swoją dumę
Złapałem Cię w swoje ręce


Kazałaś wybrać czy gasić czy być
Decyzja była trudna
Tyle istnieć chce żyć
Intuicja bywa zgubna


Poświęcałem się chwilom mroku
Czekałaś na mnie cały czas
Postawiłem kilka kroków
Walczę o siebie, walczę o nas


I pomimo tego jak istnień jest wiele
Wspieraj mnie dalej
Bądź przyjacielem
Ja kochać będę stale

Bądź

Bądź tym strażakiem
Którego pragnę
Diamentowym karatem
Dobrego dnia startem

Obejmij mnie mundurem
Tym całym w popiele
Złap węża sznurem
Całuj po moim ciele


Z Tobą każda chwila bezpieczna
Wiem że nic mi nie grozi
Dla mnie to rzecz konieczna
Pożaru płomień mnie odmrozi


W podzięce czy w podziwie
Tą prawdę chcę znać
Żyjmy razem tu godziwie
Jedyną siebie Tobie dać

Taniec

Przytul mnie choć raz
W tym tańcu szalonym
Niech zabawa będzie w nas
Świecie rozbawiony

Kroki bez pamięci
Rytm pogubiony
Wystarczy kropla chęci
Problem oddalony


Oczy zamknięte
Bo jakby miało być
Umysły zawładnięte
Tańcem chcę żyć


Pokaż mi kierunek
W którą stronę biec
Gdzie odnajdę ratunek
Wszystko w życiu mieć